Posty

drugi.

  — A gdybyś go w sobie rozkochała? — spytał Pablo. — Nie wypiłeś za dużo alkoholu? — spojrzała na niego spod łba — Angeles, tylko żartuję. — Wspomniana kobieta słysząc swoje pełne imię się wzdrygnęła, Pablo używał go tylko w poważnych sytuacjach. Rzeczywiście musiał już nieźle wypić,  pomyślała. — Angie.…— przeciągnął jej imię — Chodźmy się bawić. Nie przejmuj się, w ciemności i tak Cię nie pozna. — No dobrze... — Angie czuła jak jej dłonie stają się mokre. Bała się, że ją rozpozna, ucieknie i zabierze Violettę. Nie chciała zniszczyć imprezy przyjaciela, więc stwierdziła jedno – musi się napić, aby się odstresować. — Angie, Pablo dawno was nie widziałem! — do kobiety podszedł chłopak w niebieskiej koszuli — Louis. Cześć — uśmiechnęła się w kierunku blondyna. Pablo widząc gościa, położył rękę na talii blondynki i przysunął ją do siebie. — Jak życie wam mija? Jesteście razem? — Nie — powiedziała Angie — Nie, ale musimy już lecieć. Ktoś na nas czeka. — Blondynka spojrzała na tow...

pierwszy.

   Dziewczyna w falowanych, blond włosach swobodnie opadających na jej ramiona, otworzyła drzwi domu jej najlepszego przyjaciela. Buchnęło w nią ciepło, mieszanina perfum i odór alkoholu. Została zaproszona na przyjęcie szkolne (gdzie nie było wszystkich tylko najbardziej pamiętane osoby z liceum), jednak z czasem zmieniło się to w imprezę z przed kilku lat. Spóźniła się, ponieważ została dużej w pracy. Wolała się upewnić, że studio nie jest blisko bankructwa. Obiecała sobie, że sprawdzi dokumenty, ażeby potem spać spokojnie.    Przemieszczała się wśród tłumu wypatrując Pabla, a przy okazji oglądała, jak znajome twarze się zmieniły. Gdy dotarła do schodów zauważyła dwie znajome osoby. Wysoką szatynkę, elegancko ubraną, wraz z wysokim, towarzyszącym jej brunetem.     Esmeralda, niezbyt lubiana przez nią dziewczyna za czasów liceum. Obracała się w bogatym gronie, egoistka, zawsze musiała mieć co chce oraz lubiła poniżać ze swoimi przyjaciółkami słabs...